
Firma Ideal Jawa, oryginalny producent motocykli Yezdi, została postawiona w stan likwidacji jeszcze w latach 90. Przez lata procesem likwidacji zarządzał urzędnik państwowy (tzw. Official Liquidator), którego zadaniem było spłacenie wierzycieli z majątku upadłej firmy. W skład tego majątku teoretycznie wchodziły też znaki towarowe. Problem w tym, że przez ponad 15 lat likwidator nie robił nic, by chronić markę Yezdi. Nie odnawiał rejestracji, nie używał jej, nie licencjonował. Znak towarowy leżał odłogiem. W międzyczasie Boman Irani (syn jednego z założycieli Ideal Jawa) wraz z firmą Classic Legends (wspieraną przez koncern Mahindra) postanowili wskrzesić legendę. Zarejestrowali znak na nowo i zaczęli produkcję.
Gdy nowe motocykle Yezdi zaczęły odnosić sukcesy, likwidator Ideal Jawa oraz stowarzyszenie pracowników upadłej fabryki nagle przypomnieli sobie o marce. Wystąpili do sądu, twierdząc, że znak towarowy nadal należy do masy upadłościowej i powinien zostać zlicytowany, by spłacić stare długi. W pierwszej instancji sąd przyznał im rację, blokując Classic Legends możliwość używania nazwy. Jednak w listopadzie 2025 roku sąd apelacyjny (Division Bench) wywrócił ten wyrok do góry nogami. Sędziowie zadali kluczowe pytanie: czy można mieć prawo do znaku, który się porzuciło? Sąd stwierdził, że likwidator przez lata zaniedbywał markę, pozwalając jej wygasnąć. Zgodnie z prawem, porzucony znak trafia do domeny publicznej i może zostać przejęty przez każdego, kto zacznie go używać w dobrej wierze.
Sąd podkreślił, że marka nie jest wiecznym aktywem, które można trzymać w "zamrażarce" w nieskończoność. Skoro Boman Irani i Classic Legends podjęli trud i ryzyko ożywienia marki, zainwestowali w nią i ponownie wprowadzili na rynek, nabyli do niej prawa. Roszczenia likwidatora po kilkunastu latach bezczynności uznano za bezzasadne. To orzeczenie jest niezwykle ważne dla rynku „markowych wskrzeszeń”. Pokazuje ono, że spadkobiercy upadłych firm lub syndycy nie mogą blokować nowych inicjatyw biznesowych, jeśli sami wcześniej dopuścili do śmierci prawnej znaku. Własność intelektualna wymaga aktywności.
Dla fanów motoryzacji to świetna wiadomość – Yezdi zostaje na drogach. Dla prawników to przypomnienie, że w procesach upadłościowych znaki towarowe są aktywem bardzo specyficznym. Ulegają „zepsuciu” znacznie szybciej niż budynki czy maszyny. Jeśli syndyk masy upadłościowej nie zadba o przedłużenie ochrony znaku w odpowiednim urzędzie, traci nad nim kontrolę bezpowrotnie. Historia Yezdi to dowód na to, że prawo czasem staje po stronie tych, którzy budują i tworzą, a nie tych, którzy tylko trzymają rękę na starych papierach. Dzięki temu legenda może żyć dalej, zamiast kurzyć się w archiwa sądowych.
Wypełnij formularz, a my odezwiemy się do Ciebie w ciągu najbliższych … z wstępną wyceną.