Nike vs. Divide The Youth: podróbki i influencer

Nike vs. Divide The Youth: podróbki i influencer

W USA Nike wygrał 11 mln dolarów w sporze z Nicholasem Tuinenburgiem i marką Divide The Youth. To ważna sprawa dla prawa znaków towarowych, bo pokazuje, że odpowiedzialność za podróbki może dosięgnąć nie tylko producenta, ale też osobę budującą sprzedaż przez media społecznościowe, linki afiliacyjne i własną społeczność online.

Spis treści:

Historia sporu o podróbki w social media

Cała historia ruszyła od pozwu Nike przeciwko Nicholasowi Tuinenburgowi i jego przedsięwzięciu Divide The Youth. Marka zarzuciła pozwanym naruszenie znaków towarowych, trade dress oraz obrót produktami, które miały zbyt wyraźnie nawiązywać do rozpoznawalnych modeli Nike, zwłaszcza Dunków.
Ta sprawa jest bardzo „na nasze czasy”. Nie chodziło o klasyczny bazar z podróbkami ani anonimową stronę internetową, która znika po tygodniu. Według twierdzeń Nike, Nicholas Tuinenburg i jego marka Divide The Youth mieli budować cały ekosystem promocji i sprzedaży replik produktów nawiązujących do Nike, zwłaszcza modelu Dunk. W centrum sprawy znalazły się media społecznościowe, kody rabatowe, linki afiliacyjne i społeczność online skupiona wokół takich produktów.
Ława przysięgłych w federalnym sądzie w Kalifornii uznała odpowiedzialność pozwanych za podrabianie i naruszenie znaków towarowych oraz trade dress Nike. Werdykt opiewał łącznie na 11 mln dolarów. Z dostępnych relacji wynika, że zasądzono 8 mln dolarów ustawowych odszkodowań za bezpośrednie i pośrednie podrabianie, a dodatkowo przyznano kwoty o charakterze punitive damages związane z pozostałymi roszczeniami.
Najciekawsze jest jednak coś innego. Pozwani mieli argumentować, że ich buty różniły się brandingiem od Nike, bo nie udawały wprost produktów tej marki. Innymi słowy: „to nie Nike, to nasz własny produkt inspirowany pewnym stylem”. Tyle że w sporze o trade dress sama podmiana logo często nie wystarcza. Jeśli całościowy wygląd produktu za mocno przypomina cudzy, problem nie znika tylko dlatego, że ktoś nakleił inną nazwę.

Co mówi prawo o znaku towarowym i trade dress

Dla czytelników spoza branży najprościej ująć to tak: znak towarowy chroni nie tylko słowo czy logo. W USA dodatkowo silnie działa też koncepcja trade dress, czyli ochrony charakterystycznego wyglądu produktu lub jego opakowania, o ile ten wygląd pełni funkcję odróżniającą i nie jest wyłącznie funkcjonalny. W sprawie Nike ciężar sporu dotyczył właśnie tego, czy wygląd „Division Dunks” zbyt mocno korzystał z rozpoznawalnego charakteru Dunków.
To ważne, bo wiele osób wciąż myśli, że wystarczy usunąć cudze logo i już jest bezpiecznie. Ten wyrok pokazuje coś odwrotnego. Jeżeli produkt dalej wywołuje skojarzenie z konkretną marką przez swoją sylwetkę, proporcje, zestaw cech i ogólne wrażenie, ryzyko prawne pozostaje wysokie.
Druga lekcja dotyczy odpowiedzialności pośredniej. W realiach e-commerce sprzedaż bywa rozproszona: ktoś produkuje, ktoś inny promuje, jeszcze ktoś inny dostarcza kanał, społeczność albo kod rabatowy. Spór Nike pokazuje, że sąd może patrzeć na całość mechanizmu, a nie tylko na moment finalnej sprzedaży. Jeżeli ktoś aktywnie napędza obrót podejrzanymi towarami, może znaleźć się w centrum sporu o znak towarowy.
W takich sprawach problemem nie jest już wyłącznie sam znak, ale cały model sprzedaży oparty na pasożytowaniu na renomie cudzej marki.

Podróbki w social media – komentarz rzecznika patentowego

Naszym zdaniem ten werdykt jest ważny nie dlatego, że padła duża kwota, ale dlatego, że sąd bardzo wyraźnie zobaczył współczesny model naruszeń. Dzisiaj podróbki nie zawsze sprzedaje „fabryka z cienia”. Czasem sprzedaje je ktoś, kto wygląda bardziej jak twórca internetowej społeczności niż klasyczny handlarz.
Komentarz ekspercki w dwóch zdaniach mógłby brzmieć tak: w sporach o znaki towarowe i trade dress sądy coraz częściej patrzą na realny efekt rynkowy, a nie na to, jak naruszyciel sam siebie opisuje. Jeżeli cały system promocji ma zmonetyzować rozpoznawalność cudzej marki, odcięcie logo może okazać się tylko kosmetyką, a nie skuteczną obroną.
Czy to było do przewidzenia? Tak. Duże marki od dawna przesuwają uwagę z samego produktu na cały łańcuch sprzedaży: reklamy, platformy, twórców, pośredników i społeczności. Ta sprawa po prostu bardzo wyraźnie pokazuje, że influencer nie stoi obok prawa znaków towarowych. On może być jego pełnoprawnym adresatem.

Co podróbki w social media oznaczają dla przedsiębiorców

Dla przedsiębiorców i twórców internetowych sprawa jest bardzo praktyczna. Jeżeli budujesz markę modową, obuwniczą albo akcesoryjną, nie możesz zakładać, że „inspiracja” kończy temat. Im bardziej produkt żyje z podobieństwa do znanej marki, tym większe ryzyko, że ktoś uzna go za pasożytowanie na cudzej renomie albo naruszenie trade dress.
To dotyczy także polskich biznesów. Coraz więcej sprzedaży dzieje się przez TikToka, Instagram, Discord czy zamknięte grupy. Prawo nie przestaje działać tylko dlatego, że transakcja nie odbywa się w klasycznym sklepie internetowym. Gdy marka jest promowana poprzez linki, kody i polecenia, materiał dowodowy bywa nawet łatwiejszy do zebrania niż kiedyś.
Praktyczna lekcja jest prosta. Zanim wypuścisz produkt „w stylu” znanej marki, zrób nie tylko badanie znaku towarowego, ale też ocenę ryzyka podobieństwa wyglądu produktu. Czasem lepiej zmienić projekt na etapie szkicu niż później tłumaczyć się w sądzie, że inna nazwa na języku buta rozwiązuje cały problem.

Robert Jarzynka - Europejski Rzecznik Patentowy

Spis treści:

Jeśli całościowy wygląd produktu za mocno przypomina cudzy, problem nie znika tylko dlatego, że ktoś nakleił inną nazwę.

To też może Cię zaciekawić:

Fauré Le Page vs. Goyard: znak towarowy z datą i fikcyjne dziedzictwo
Koniczyna czy mądrość?
Czy napój owsiany to mleko? Spór o znak towarowy Oatly

Rozpocznij badanie znaku już teraz

W krótkich trzech krokach podaj podstawowe informacje, które pozwolą bezpłatnie zbadać Twój znak przed rejestracją.

    Jaki znak mamy zbadać?


    Wybierz „znak słowny”, jeżeli chcesz zbadać oznaczenie słowne, i wpisz je w okienku poniżej. Możesz podać tylko jedno oznaczenie.
    Wybierz „znak graficzny lub słowno-graficzny”, jeżeli Twój znak ma określoną postać graficzną. W okienku poniżej wpisz elementy słowne, jeżeli takie pojawiają się na grafice, i dodaj plik zawierający grafikę znaku. Możesz przesłać tylko jeden plik o maksymalnym rozmiarze 1mb.

    Podaj szczegółowo, dla jakich towarów lub usług będzie używany Twój znak. W okienku poniżej wyszukaj odpowiedni termin, a następnie kliknij na niego, by dodać towar lub usługę do listy. Możesz dodać jednocześnie wiele towarów lub usług. Przed przejściem do następnego kroku upewnij się, że na liście znajdują się wszystkie towary lub usługi – później nie będzie można jej zmodyfikować!

    jakich produktów lub usług dotyczy rejestracja