Fauré Le Page v Goyard: znak z datą i fikcyjne dziedzictwo

Fauré Le Page vs. Goyard: znak z datą i fikcyjne dziedzictwo

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 26 marca 2026 r. (C-412/24) pokazuje, że znak towarowy może wprowadzać w błąd nie tylko przez nazwę czy grafikę, ale też przez „opowieść”, jaką buduje wokół marki. W sprawie Fauré Le Page vs. Goyard problemem stała się data sugerująca bardzo stare, luksusowe dziedzictwo, które nie odpowiadało rzeczywistości.

Historia sporu o znak z datą

Cała historia ruszyła od francuskich zgłoszeń znaków „Fauré Le Page Paris 1717” z 2011 r. To właśnie wtedy Goyard nie zaatakował reklamy konkurenta, lecz same rejestracje, domagając się ich unieważnienia i podnosząc, że data 1717 może tworzyć mylne wyobrażenie o historycznym rodowodzie marki. Z czasem spór urósł do pytania, czy znak towarowy może wprowadzać w błąd nie dlatego, że źle opisuje produkt, ale dlatego, że sprzedaje klientom fikcyjną historię firmy.

Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda jak klasyczny konflikt dwóch marek z segmentu luksusowych wyrobów skórzanych. Z jednej strony był Fauré Le Page, z drugiej Goyard. Spór szybko wyszedł jednak poza zwykłe przepychanki o podobieństwo oznaczeń. Chodziło o to, czy używanie w znaku daty „1717” tworzy fałszywe wrażenie bardzo długiej historii przedsiębiorstwa i czy taka sugestia może wpływać na odbiór jakości, prestiżu oraz rzemieślniczego know-how.

To właśnie czyni tę sprawę tak ciekawą. Marki premium bardzo chętnie sprzedają nie tylko produkt, ale też aurę tradycji. Problem zaczyna się wtedy, gdy branding nie opowiada historii marki, tylko ją dopisuje. Trybunał przypomniał, że konsument może zostać wprowadzony w błąd także wtedy, gdy znak sugeruje fikcyjne dziedzictwo historyczne.

Biznesowo stawka była duża. W segmencie luksusowym „wiek marki” działa jak pieczęć jakości. Taka data może podpowiadać odbiorcy: „to dom z wielopokoleniową tradycją, sprawdzony przez dekady, niemal instytucja”. Jeśli jednak ten przekaz nie zgadza się z faktami, robi się z tego nie branding, ale ryzyko prawne.

Co mówi prawo o znaku, który sprzedaje legendę

Sedno wyroku jest bardzo praktyczne. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że znak towarowy może wprowadzać odbiorców w błąd, jeżeli zawiera element sugerujący historyczne pochodzenie, którego marka w rzeczywistości nie ma. Innymi słowy: data w znaku to nie zawsze neutralny ozdobnik. Czasem jest konkretną informacją handlową, która buduje oczekiwania co do pochodzenia, doświadczenia i renomy firmy.
To ważne również dlatego, że wielu przedsiębiorców traktuje znaki towarowe głównie jako narzędzie odróżniające. A prawo patrzy szerzej. Znak nie może nie tylko kolidować z cudzymi prawami, ale też nie może oszukiwać rynku. Jeżeli przeciętny odbiorca ma z oznaczenia wyciągnąć wniosek, że marka istnieje „od XVIII wieku”, a to nieprawda, pojawia się problem z wprowadzaniem w błąd.
Dla marek luksusowych to szczególnie ważna lekcja. W tym segmencie historia nie jest dodatkiem, tylko częścią wartości produktu. Klient płaci niekiedy właśnie za legendę marki, za rzekomą ciągłość rzemiosła, za „stary dom” i jego reputację. Jeśli więc znak lub przekaz historyczny są naciągane, ryzyko nie kończy się na PR-ze. Może się skończyć unieważnieniem lub skutecznym atakiem na oznaczenie.
Z perspektywy praktyki znakowej ten wyrok warto czytać razem z podstawowym pytaniem: czy oznaczenie rzeczywiście wskazuje pochodzenie handlowe, czy raczej próbuje dopisać produktowi prestiż, którego marka sama jeszcze nie wypracowała? To właśnie ten drugi wariant jest dziś dużo bardziej ryzykowny.
Ta sprawa pokazuje bowiem, że przed zgłoszeniem nie wystarczy sprawdzić tylko kolizji z wcześniejszymi prawami. Trzeba jeszcze ocenić, czy sam przekaz znaku nie obiecuje rynku czegoś, czego przedsiębiorca nie może uczciwie dostarczyć.

Dziedzictwo marki – komentarz rzecznika patentowego

Ta sprawa jest dobrym ostrzeżeniem dla marek, które lubią „postarzać się” marketingowo. Jako rzecznik patentowy powiedziałbym tak: prawo znaków towarowych daje sporą swobodę kreowania wizerunku, ale kończy się ona tam, gdzie zaczyna się nieprawdziwa obietnica handlowa.
Z perspektywy Europejskiego Rzecznika Patentowego najważniejsze jest to, że Trybunał nie ściga samego stylu premium, tylko brak zgodności między znakiem a rzeczywistością. Gdybym miał ująć to w dwóch zdaniach komentarza eksperckiego: marka może budować narrację o jakości i tradycji, ale nie może tworzyć fikcyjnej genealogii tylko po to, by podnieść prestiż oznaczenia. W przypadku znaków zawierających daty lub sugestie historyczne audyt faktów powinien być tak samo ważny jak audyt prawny.
Czy taki wynik był do przewidzenia? Tak, ale głównie dla tych, którzy patrzą na znak nie jak na ładny element identyfikacji, tylko jak na komunikat kierowany do konsumenta. Właśnie dlatego przed rejestracją warto zrobić nie tylko badanie znaku towarowego, lecz także zwykły test biznesowy: co przeciętny klient naprawdę odczyta z tej daty, nazwy lub sloganu?

Co dziedzictwo marki oznacza dla przedsiębiorców

Dla przedsiębiorców lekcja jest prosta: tradycja świetnie sprzedaje, ale tylko wtedy, gdy jest prawdziwa. Jeżeli budujesz markę premium i chcesz używać dat, odniesień do założyciela, dawnych warsztatów albo „od pokoleń”, musisz umieć to obronić dokumentami i historią firmy.
To ważne także dla polskich firm. Wiele marek z sektora kosmetyków, alkoholi, mebli, galanterii czy żywności bardzo lubi sięgać po styl retro i rodzinne opowieści. Sam klimat vintage jest bezpieczny. Niebezpiecznie robi się dopiero wtedy, gdy styl zaczyna wyglądać jak konkretne twierdzenie o pochodzeniu, wieku lub renomie przedsiębiorstwa.
Praktyczna rada? Zanim zgłosisz znak, zrób trzy kroki. Po pierwsze, sprawdź kolizje z cudzymi prawami. Po drugie, oceń, czy oznaczenie nie jest opisowe albo mylące. Po trzecie, przejrzyj wszystkie elementy „historii marki” pod kątem tego, czy są faktem, czy tylko kreatywną stylizacją. Ten trzeci etap bywa pomijany, a po tym wyroku właśnie on może zdecydować o bezpieczeństwie marki.

Spis treści:

To też może Cię zaciekawić:

Koniczyna czy mądrość?
Czy napój owsiany to mleko? Spór o znak towarowy Oatly
Patagonia vs. Pattie Gonia

Podziel się:

Facebook
Twitter
LinkedIn

Podziel się:

Rozpocznij badanie znaku już teraz

Wypełnij formularz, a my odezwiemy się do Ciebie w ciągu najbliższych 1-2 dni roboczych ze wstępną wyceną. 

    Jaki znak mamy zbadać?


    Wybierz „znak słowny”, jeżeli chcesz zbadać oznaczenie słowne, i wpisz je w okienku poniżej. Możesz podać tylko jedno oznaczenie.
    Wybierz „znak graficzny lub słowno-graficzny”, jeżeli Twój znak ma określoną postać graficzną. W okienku poniżej wpisz elementy słowne, jeżeli takie pojawiają się na grafice, i dodaj plik zawierający grafikę znaku. Możesz przesłać tylko jeden plik o maksymalnym rozmiarze 1mb.

    Podaj szczegółowo, dla jakich towarów lub usług będzie używany Twój znak. W okienku poniżej wyszukaj odpowiedni termin, a następnie kliknij na niego, by dodać towar lub usługę do listy. Możesz dodać jednocześnie wiele towarów lub usług. Przed przejściem do następnego kroku upewnij się, że na liście znajdują się wszystkie towary lub usługi – później nie będzie można jej zmodyfikować!

    jakich produktów lub usług dotyczy rejestracja