7-Eleven kontra Nike: czy można naruszyć znak samymi kolorami?

7-Eleven kontra Nike: czy można naruszyć znak samymi kolorami?

Nike nie umieściło na spornym modelu ani nazwy 7-Eleven, ani charakterystycznej cyfry „7”. Mimo to amerykańska sieć sklepów uznała, że konsumenci mogli odebrać buty Air Max 95 jako efekt oficjalnej współpracy obu marek. Źródłem sporu stało się zestawienie czerwonych, zielonych i pomarańczowych pasów, ale znaczenie miała również data premiery, wcześniejsze licencjonowane kolekcje 7-Eleven oraz reakcje mediów. Sprawa dobrze pokazuje, że w prawie znaków towarowych nie zawsze rozstrzyga pojedynczy element projektu. Czasami dopiero połączenie kolorów, daty, sposobu prezentacji i kontekstu rynkowego tworzy komunikat, który odbiorcy mogą powiązać z cudzą marką.

Spis treści:

Dlaczego premiera 11 lipca miała znaczenie?

Sporny model Nike Air Max 95 Big Bubble „Sport Green and Safety Orange” wykorzystywał układ czerwonych, zielonych i pomarańczowych elementów. Są to barwy od wielu lat kojarzone z identyfikacją wizualną 7-Eleven.
Samo zastosowanie trzech kolorów prawdopodobnie nie wystarczyłoby jednak do zbudowania całej argumentacji. Dodatkowym elementem była data planowanej premiery: 11 lipca 2026 r. W amerykańskim sposobie zapisywania dat dzień ten oznacza 7/11, a więc dokładnie tak samo jak nazwa sieci. Tego dnia organizowana jest ponadto coroczna akcja promocyjna 7-Eleven Day.
Jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży media, sprzedawcy i użytkownicy internetu zaczęli określać model jako buty „7-Eleven” albo opisywać go jako projekt inspirowany siecią sklepów. Dla powoda takie reakcje stanowią argument, że skojarzenie nie było wyłącznie hipotetyczne i pojawiło się spontanicznie wśród odbiorców.
Znaczenie mogą mieć również wcześniejsze działania 7-Eleven. Sieć współpracowała m.in. z Crocs i marką DGK, udostępniając swoje oznaczenia oraz charakterystyczną kolorystykę na oficjalnie licencjonowanych produktach. Konsument przyzwyczajony do takich kooperacji mógł więc uznać, że Nike także otrzymało zgodę na wykorzystanie identyfikacji 7-Eleven.
Pozew został wniesiony 1 lipca 2026 r. do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Teksasu. 7-Eleven domaga się m.in. wstrzymania sprzedaży, wycofania produktów, wydania zysków osiągniętych przez Nike oraz odszkodowania. Na obecnym etapie są to twierdzenia strony powodowej, a nie prawomocne ustalenia sądu.

Kolor może być znakiem, ale nie każdy kolor jest wyłączny

Znak towarowy nie musi składać się z nazwy, logo albo rysunku. Ochronę może uzyskać także pojedynczy kolor lub określony układ kolorystyczny, jeżeli odbiorcy traktują go jako informację o pochodzeniu towarów lub usług.
Nie wystarczy zatem wykazać, że firma konsekwentnie używa określonej palety. Konieczne jest pokazanie, że istotna część klientów kojarzy tę paletę z jednym przedsiębiorstwem. Kolory muszą pełnić funkcję znaku, a nie wyłącznie dekoracji.
Ochrona nie powinna również obejmować rozwiązań funkcjonalnych. Jeżeli określona barwa jest potrzebna do przedstawienia właściwości produktu, ostrzegania o zagrożeniu albo osiągnięcia technicznego efektu, przyznanie jednemu przedsiębiorcy wyłączności mogłoby nadmiernie ograniczać konkurencję.
7-Eleven powołuje się nie tylko na znaki zawierające firmowe logo, lecz także na rejestrację odnoszącą się do wzoru pasów w kolorach pomarańczowym, zielonym i czerwonym. Sieć twierdzi, że kompozycja była używana przez wiele lat i stała się samodzielnie rozpoznawalnym elementem jej marki.
Nie oznacza to jednak, że 7-Eleven uzyskało monopol na każde wykorzystanie czerwieni, zieleni i pomarańczu. Sąd powinien ocenić konkretną postać buta oraz odpowiedzieć na pytanie, czy sposób zastosowania kolorów przez Nike może wywołać błędne przekonanie co do źródła produktu, licencji, sponsoringu albo innego gospodarczego związku między przedsiębiorstwami.

Możliwe linie obrony Nike

Nike może wskazywać, że Air Max 95 od lat wykorzystuje warstwową konstrukcję bocznych paneli i kontrastowe zestawienia kolorów. Z tej perspektywy sporny model byłby kolejną wariacją estetyczną znanego projektu, a nie próbą odwołania się do identyfikacji sieci sklepów.
Istotny będzie także poziom uwagi klientów. Osoby kupujące limitowane albo kolekcjonerskie modele obuwia często dokładnie śledzą oficjalne zapowiedzi współpracy. Nike może więc argumentować, że odbiorcy wiedzieli, iż kolekcja nie została formalnie przedstawiona jako kooperacja z 7-Eleven.
Nie musi to jednak całkowicie usuwać ryzyka konfuzji. Konsument nie musi sądzić, że 7-Eleven wyprodukowało buty. Dla naruszenia może mieć znaczenie również przekonanie, że sieć zaakceptowała projekt, udzieliła licencji albo uczestniczyła w kampanii promocyjnej.

Kolor jako znak – prawniczym okiem

Spór był możliwy do przewidzenia, ponieważ ryzyko nie wynikało wyłącznie z zastosowanych kolorów, lecz z ich połączenia z datą 7/11, sposobem prezentacji modelu i historią licencjonowanych współprac 7-Eleven. Nike mogło ograniczyć to ryzyko przez zmianę daty premiery, modyfikację układu kolorystycznego albo wyraźniejsze odcięcie produktu od skojarzeń z siecią sklepów, choć o zasadności zarzutów przesądzi dopiero sąd.

Wniosek dla właścicieli marek

Przed premierą produktu nie należy badać wyłącznie jego nazwy i logotypu. Ryzyko może wynikać z całej kompozycji marketingowej: kolorów, daty kampanii, układu graficznego, haseł, opakowania oraz kulturowych skojarzeń budowanych wokół projektu.
Warto również zachowywać briefy, szkice, korespondencję z projektantami i wcześniejsze wersje produktu. Taka dokumentacja może pomóc wykazać, że projekt powstał niezależnie, a podobieństwo do cudzej marki nie było zamierzonym nawiązaniem.
Przed rozpoczęciem podobnej kampanii wskazane jest badanie znaku towarowego, które obejmuje nie tylko nazwy, lecz także oznaczenia niekonwencjonalne i sposób wykorzystania ich w reklamie. Właściciele rozpoznawalnych kompozycji powinni z kolei rozważyć rejestrację znaku towarowego oraz systematycznie gromadzić dowody potwierdzające, że określona kolorystyka jest kojarzona właśnie z ich przedsiębiorstwem.

Rzecznik patentowy Robert Jarzynka

Spis treści:

„Przed premierą produktu nie należy badać wyłącznie jego nazwy i logotypu”

To też może Cię zaciekawić:

Odważny znak towarowy: „Touch Your Boobs” w EUIPO
Spór o znak towarowy Louis Vuitton: kto wygrał?
Obelix jako znak towarowy dla broni: Sąd UE reaguje

Rozpocznij badanie znaku już teraz

W krótkich trzech krokach podaj podstawowe informacje, które pozwolą bezpłatnie zbadać Twój znak przed rejestracją.

    Jaki znak mamy zbadać?

    Podaj szczegółowo, dla jakich towarów lub usług będzie używany Twój znak. W okienku poniżej wyszukaj odpowiedni termin, a następnie kliknij na niego, by dodać towar lub usługę do listy. Możesz dodać jednocześnie wiele towarów lub usług. Przed przejściem do następnego kroku upewnij się, że na liście znajdują się wszystkie towary lub usługi – później nie będzie można jej zmodyfikować!

    jakich produktów lub usług dotyczy rejestracja