
5 października 2026 roku media obiegła informacja, że premier Włoch Giorgia Meloni postanowiła wykorzystać prawo znaków towarowych do walki z potencjalnym klonowaniem jej głosu przy użyciu narzędzi sztucznej inteligencji. Do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) trafiło czterosekundowe nagranie, w którym Meloni dwukrotnie wypowiada słowa: „Io sono Giorgia Meloni”. Fraza nie jest przypadkowa. Nawiązuje do słynnego wystąpienia Meloni z 2019 roku, podczas którego padły słowa „Io sono Giorgia, sono una donna, sono una madre, sono italiana, sono cristiana”. Dziś kontekst jest jednak inny. W czasach generatywnej AI kilka sekund próbki głosu może wystarczyć do stworzenia materiału, w którym dana osoba pozornie wypowiada słowa, których nigdy w rzeczywistości nie powiedziała. W przypadku osoby pełniącej funkcję publiczną potencjalne konsekwencje takich manipulacji są oczywiste.
Sam pomysł szukania dodatkowych narzędzi ochrony prawnej trudno więc uznać za zaskakujący. Zaskakujące jest natomiast to, jak szybko zgłoszenie zmieniło się w medialnych nagłówkach w gotową rejestrację.
Sprawdźmy zatem, co rzeczywiście wydarzyło się 5 października. Do EUIPO wpłynęło zgłoszenie unijnego znaku towarowego nr 019431219, którego zgłaszającą jest Giorgia Meloni jako osoba fizyczna. Przedmiotem zgłoszenia jest znak dźwiękowy w postaci około czterosekundowego pliku audio.Ochrona, o którą ubiega się zgłaszająca, ma obejmować towary i usługi należące do trzech klas klasyfikacji nicejskiej. W klasie 9 wskazano m.in. publikacje elektroniczne do pobrania oraz nagrania multimedialne. Klasa 41 obejmuje natomiast m.in. usługi edukacyjne, udostępnianie publikacji elektronicznych online oraz organizację wydarzeń kulturalnych i artystycznych. W klasie 45 wskazano z kolei organizowanie spotkań politycznych oraz badania prawne w dziedzinie polityki publicznej.
I właśnie w tym miejscu warto zatrzymać się przy słowie „zgłoszenie”. Samo pojawienie się oznaczenia w bazie EUIPO nie oznacza bowiem, że znak został już zarejestrowany. Nadanie numeru zgłoszenia również nie jest równoznaczne z udzieleniem prawa do znaku. Złożenie wniosku dopiero rozpoczyna postępowanie przed Urzędem, którego pomyślne zakończenie może prowadzić do rejestracji znaku.
Niestety, w pogoni za atrakcyjnym nagłówkiem precyzja prawna po raz kolejny zeszła na dalszy plan. Przykładowo portal TVN 24 wskazał w treśći swojego artykułu, że „Giorgia Meloni zastrzegła znak dźwiękowy w Urzędzie Unii Europejskiej do spraw Własności Intelektualnej (EUIPO)”. Jak wskazywano dalej „Nagranie głosu zostaje zarejestrowane w EUIPO jako dźwiękowy znak towarowy. Od tego momentu barwa głosu wraz ze swoimi modulacjami i rozpoznawalnymi cechami staje się znakiem wyróżniającym, chronionym również przed ewentualnym klonowaniem”. Link do artykułu: TVN 24 Biznes – To zdanie zna cały kraj. Meloni je zastrzegła.
Podobnie do tematu podeszły inne duże redakcje. RMF24 już w tytule swojego materiału informuje, że Meloni „zarejestrowała swój znak dźwiękowy”. Link do artykułu: RMF – „Jestem Giorgia, jestem kobietą, jestem matką”. Meloni zarejestrowała swój znak dźwiękowy.
Również na stronie interentowej CyberDefence 24 czytamy, że „Giorgia Meloni zarejestrowała swój głos jako znak dźwiękowy w unijnym Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (…), a rejestracja nagrania w EUIPO czyni głos dźwiękowym znakiem towarowym”.
Problem polega na tym, że takie sformułowania sugerują, iż procedura przed EUIPO została już zakończona, a Giorgia Meloni uzyskała prawo wyłączne do zgłoszonego oznaczenia. Tymczasem na etapie samego zgłoszenia nie możemy jeszcze mówić o zarejestrowanym unijnym znaku towarowym ani o prawie wyłącznym wynikającym z jego rejestracji. Należy podkreślić, że zgłaszający, składając wniosek, dopiero zwraca się do urzędu o udzielenie ochrony. Następnie EUIPO bada zgłoszenie i ocenia, czy istnieją przeszkody uniemożliwiające rejestrację oznaczenia. Na dalszym etapie zgłoszenie podlega publikacji, a właściciele wcześniejszych praw mogą – przy spełnieniu odpowiednich przesłanek – wnieść wobec niego sprzeciw. Dopiero pomyślne przejście tej procedury może zakończyć się rejestracją znaku i powstaniem prawa wyłącznego wynikającego z unijnego znaku towarowego.
Znak towarowy nie musi być zawsze nazwą, grafiką czy logo. Prawo zarówno polskie, jak i unijne dopuszcza również tzw. znaki dźwiękowe. Przykładowo EUIPO definiuje znak dźwiękowy jako znak składający się wyłącznie z dźwięku albo kombinacji dźwięków. W przypadku takich oznaczeń urząd przyjmuje odpowiedni plik audio, m.in. w formacie MP3.
Nie ma więc nic nadzwyczajnego w tym, że przedmiotem zgłoszenia jest nagranie ludzkiego głosu. Kluczowe pytanie brzmi jednak inaczej: czy dany dźwięk może w odniesieniu do określonych towarów lub usług pełnić funkcję znaku towarowego,czyli wskazywać ich pochodzenie? To podstawowa funkcja każdego znaku. Dźwięk uruchamianego komputera, charakterystyczny sygnał aplikacji, melodia reklamowa albo specyficzna sekwencja dźwięków mogą być dla odbiorcy tak samo rozpoznawalne jak nazwa lub logo. W określonych warunkach podobną funkcję może pełnić charakterystyczne nagranie głosu. Nie oznacza to jednak, że urząd dokonuje rejestracji człowieka, jego osobowości czy całej barwy jego głosu jako takiej.
Technologia pozwala dziś wygenerować niezwykle przekonujące nagrania głosowe, a ich rozpowszechnianie w mediach społecznościowych może następować znacznie szybciej niż późniejsze prostowanie fałszywej informacji. W tym kontekście znak towarowy może stanowić kolejną warstwę ochrony. Nie zastąpi jednak wszystkich innych instrumentów prawnych i technologicznych.Sama rejestracja znaku nie sprawi przecież, że algorytm przestanie być zdolny do sklonowania głosu. Nie sprawi również automatycznie, że każda fałszywa wypowiedź wygenerowana przy pomocy AI będzie naruszeniem prawa do znaku. Może natomiast w określonych przypadkach ułatwić dochodzenie roszczeń, gdy chronione oznaczenie jest wykorzystywane w obrocie gospodarczym w odniesieniu do towarów i usług objętych ochroną.
Przypadek Meloni jest jednak szczególnie interesujący właśnie dlatego, że dotyczy osoby pełniącej najwyższą funkcję publiczną i pojawia się w samym środku dyskusji o deepfake’ach, dezinformacji i autentyczności treści generowanych przez AI. Może więc okazać się ważnym testem tego, jak tradycyjne instrumenty prawa własności intelektualnej będą wykorzystywane wobec problemów, których jeszcze kilka lat temu ustawodawca i urzędy znaków towarowych praktycznie nie musiały rozważać.
Historia „Io sono Giorgia Meloni” jest ciekawa z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy nowych technologii. Osoby publiczne coraz częściej będą szukały sposobów ochrony swojej tożsamości, głosu i wizerunku przed klonowaniem przez sztuczną inteligencję. Prawo znaków towarowych może być jednym z elementów takiej strategii.
Drugi powód jest zdecydowanie bardziej tradycyjny – wskazuje bowiem jak ważne w debacie publicznej są detale. Jako odbiorcy newsów pamiętajmy: w sprawach prawnych zawsze warto sięgać do źródła, czyli w tym przypadku do danych EUIPO zamiast polegać na skrótach myślowych publicystów. Prawo własności intelektualnej jest precyzyjne i nie lubi drogi na skróty.
W krótkich trzech krokach podaj podstawowe informacje, które pozwolą bezpłatnie zbadać Twój znak przed rejestracją.
We have sent a 6-digit verification code to your email. Please enter it below to continue.
Zapomniane hasło? Nic straconego. Podaj adres e-mail powiązany z kontem. Wyślemy link do ustawienia nowego hasła