Amazon vs. Morton: znaki towarowe i nadużycia w e-commerce

Amazon vs. Morton: znaki towarowe i nadużycia w e-commerce

Spór Amazon vs. Morton pokazuje ciemniejszą stronę prawa znaków towarowych w USA: nie tylko podróbki i naruszenia, ale też zarzuty dotyczące fałszywych zgłoszeń, nadużywania procedur oraz wykorzystywania rejestracji do blokowania sprzedaży na marketplace. Amazon twierdzi, że doszło do schematu opartego na wątpliwych rejestracjach i późniejszych działaniach przeciw sprzedawcom na platformie, a komentatorzy wskazują tę sprawę jako jedną z ciekawszych dla praktyki brand protection w 2026 r.

Spis treści:

Historia sporu o znaki towarowe na marketplace

Według pozwu, Amazon i powiązane podmioty zarzucają Jonathanowi Grantowi Mortonowi oraz innym osobom udział w mechanizmie, w którym amerykański system znaków towarowych miał być wykorzystywany do uzyskiwania rejestracji na szeroką skalę, a następnie do działań na marketplace przeciw innym sprzedawcom. W publicznie dostępnych opisach sprawy przewija się twierdzenie, że po uzyskaniu takich rejestracji część pozwanych miała używać ich do otwierania kont w Brand Registry i wysyłania zgłoszeń naruszeń wobec ofert innych sprzedających.
Właśnie to czyni ten case tak interesującym i nietuzinkowym. Zwykle o znakach towarowych w e-commerce mówi się w kontekście ochrony marki przed podróbkami. Tutaj ciężar przesuwa się na inny problem: co się dzieje, gdy sam system rejestracji i egzekwowania praw ma być używany nie po to, by chronić uczciwą markę, lecz by zdobyć przewagę proceduralną i usuwać konkurentów z platformy. To już nie jest zwykły spór o podobne logo. To spór o to, czy prawo znaków może zostać zamienione w narzędzie platformowego nacisku.
Z publicznych materiałów wynika też, że Amazon opisuje sprawę jako element szerszego problemu z nadużyciami wokół zgłoszeń składanych dla klientów zagranicznych oraz z obchodzeniem zasad obowiązujących przed Urzędem Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USPTO). W jednym z dostępnych opisów sądowych pojawia się twierdzenie, że Morton miał być wskazywany jako pełnomocnik przy bardzo dużej liczbie zgłoszeń znaków towarowych w latach 2019–2022. To nadal tylko element sporu procesowego, ale dobrze pokazuje skalę, o jakiej mówi Amazon.
Biznesowo stawka jest ogromna. Na marketplace znak towarowy nie jest wyłącznie prawem „na papierze”. Potrafi otwierać dostęp do narzędzi platformowych, zgłoszeń naruszeń, usuwania ofert i kontroli nad listingami. Jeżeli ktoś zdobywa taki instrument w sposób wadliwy, skutki odczuwają nie tylko właściciele marek, ale też uczciwi sprzedawcy, którzy nagle znikają z wyników wyszukiwania lub tracą możliwość sprzedaży.

Co mówi prawo o nadużyciu rejestracji znaku towarowego

Ta sprawa dobrze pokazuje, że prawo znaków towarowych działa dziś w dwóch warstwach jednocześnie. Pierwsza to klasyczna rejestracja przed USPTO. Druga to prywatny ekosystem platform internetowych, które na podstawie takich rejestracji dają dostęp do narzędzi egzekwowania praw. Gdy obie warstwy się łączą, nawet wadliwie uzyskany znak może stać się bardzo skutecznym narzędziem nacisku rynkowego. To właśnie dlatego case Amazon vs. Morton budzi tak duże zainteresowanie komentatorów praktyki brand protection.
Z prawnego punktu widzenia najważniejsze jest tu rozróżnienie między ochroną znaku a nadużyciem systemu. Sam znak towarowy ma chronić przedsiębiorcę, który uczciwie buduje markę i używa oznaczenia w obrocie. Jeżeli jednak rejestracja jest oparta na nieprawdziwych danych, wadliwych oświadczeniach albo służy później do składania bezzasadnych zawiadomień, problem przestaje dotyczyć wyłącznie kolizji praw. Wchodzi wtedy w obszar oszustwa procesowego, bezpodstawnego blokowania konkurentów i potencjalnej odpowiedzialności cywilnej.
To bardzo ważna lekcja dla osób, które patrzą na rejestrację znaku wyłącznie jak na formalność. W realiach marketplace’ów rejestracja daje dostęp do narzędzi o realnej sile gospodarczej. A im większa siła, tym większa pokusa nadużycia. Właśnie dlatego uczciwość danych, prawidłowa reprezentacja przed urzędem i realne używanie znaku nie są dziś drobiazgami administracyjnymi, tylko fundamentem bezpieczeństwa całego systemu.
Pokazuje bowiem, że przed wejściem na platformę warto sprawdzić nie tylko własną markę, ale też to, kto może próbować używać procedur znakowych przeciwko nam.

Nadużycie znaku towarowego – komentarz rzecznika patentowego

To jeden z najmocniejszych tematów praktycznych, bo pokazuje coś, o czym klienci często myślą za późno: znak towarowy może być nie tylko tarczą, ale też bronią. I właśnie dlatego trzeba pilnować nie tylko samej rejestracji, lecz także sposobu, w jaki później korzysta się z praw wobec innych uczestników rynku.
Największym ryzykiem dla e-commerce nie jest dziś wyłącznie podróbka, lecz sytuacja, w której ktoś potrafi przekuć wątpliwe prawo w skuteczne narzędzie platformowe. Gdy zniknięcie oferty następuje szybciej niż spokojna weryfikacja roszczenia, nawet słaby znak może chwilowo wywołać bardzo realne szkody biznesowe.
Ta sprawa pokazuje też, że brand protection nie może kończyć się na samym zgłoszeniu znaku. Dla wielu firm ważniejsze staje się dziś monitorowanie, kto i w jaki sposób korzysta z systemu rejestracji oraz z procedur zgłoszeniowych na platformach. W praktyce trzeba patrzeć nie tylko na podróbki, ale też na „proceduralne podróbki” prawa do marki.

Co nadużycie prawa oznacza dla przedsiębiorców

Dla przedsiębiorców lekcja jest bardzo konkretna. Jeżeli sprzedajesz na Amazonie albo na innym marketplace, nie możesz traktować rejestracji znaku jako jedynego elementu bezpieczeństwa. Równie ważne jest monitorowanie zgłoszeń naruszeń, kontrola dostępu do narzędzi platformowych i szybka reakcja na nieuzasadnione blokady. W praktyce ochrona marki zaczyna dziś przypominać połączenie prawa własności intelektualnej, compliance i zarządzania sprzedażą online.
To ważna wskazówka także dla polskich firm. Jeżeli przedsiębiorca działa eksportowo i korzysta z marketplace’ów, powinien nie tylko zrobić badanie znaku towarowego, ale też sprawdzić, jak wygląda jego gotowość do obrony w systemach platformowych. Kto odpowiada za monitoring zgłoszeń? Jak szybko da się zareagować na bezzasadne usunięcie oferty? Czy dokumentacja używania znaku jest kompletna? Właśnie takie pytania coraz częściej decydują o realnym bezpieczeństwie marki.
Druga praktyczna rada jest jeszcze prostsza: nie warto iść na skróty przy rejestracji. Dane o używaniu znaku, o pełnomocnictwie, o właścicielu i o rzeczywistym modelu działalności muszą być czyste i spójne. W świecie platform internetowych każda wada formalna może później urosnąć do problemu dużo większego niż samo postępowanie przed urzędem.
Najkrótsza lekcja z tej sprawy brzmi więc tak: na marketplace znak towarowy nie daje tylko prawa. Daje też władzę proceduralną. A tam, gdzie pojawia się taka władza, zawsze pojawia się również ryzyko nadużycia.

Rzecznik patentowy Robert Jarzynka

Spis treści:

Jeżeli jednak rejestracja jest oparta na nieprawdziwych danych, wadliwych oświadczeniach albo służy później do składania bezzasadnych zawiadomień, problem przestaje dotyczyć wyłącznie kolizji praw

To też może Cię zaciekawić:

Naghedi i „dupes”: kiedy wzór staje się znakiem
MAN vs. Rolls-Royce: V12X i techniczny znak towarowy
Sol de Janeiro: trade dress i funkcjonalne opakowanie

Rozpocznij badanie znaku już teraz

W krótkich trzech krokach podaj podstawowe informacje, które pozwolą bezpłatnie zbadać Twój znak przed rejestracją.

    Jaki znak mamy zbadać?

    Podaj szczegółowo, dla jakich towarów lub usług będzie używany Twój znak. W okienku poniżej wyszukaj odpowiedni termin, a następnie kliknij na niego, by dodać towar lub usługę do listy. Możesz dodać jednocześnie wiele towarów lub usług. Przed przejściem do następnego kroku upewnij się, że na liście znajdują się wszystkie towary lub usługi – później nie będzie można jej zmodyfikować!

    jakich produktów lub usług dotyczy rejestracja