Odważny znak towarowy: „Touch Your Boobs” w EUIPO

Odważny znak towarowy: „Touch Your Boobs” w EUIPO

Czy hasło „Touch Your Boobs” może działać jako znak towarowy dla słodyczy? Izba Odwoławcza EUIPO uznała, że nie narusza ono przyjętych zasad moralności, choć to wcale nie oznacza automatycznej rejestracji. To ciekawy przykład, jak w praktyce działa odmowa ochrony znaku towarowego z powodów obyczajowych.

Spis treści:

Nietypowy spór o odważny znak towarowy

Ta sprawa od początku brzmiała jak gotowy przepis na kontrowersję. Niemiecka spółka Katjes Fassin zgłosiła w Unii Europejskiej słowny dość odważny znak towarowy „TOUCH YOUR BOOBS” dla towarów z klasy 30, czyli m.in. słodyczy, pianek i popcornu smakowego. Egzaminator uznał, że takie oznaczenie jest zbyt seksualne i niestosowne. W jego ocenie anglojęzyczny odbiorca mógł odebrać je jako hasło obraźliwe albo przynajmniej wyraźnie nie na miejscu, zwłaszcza że część tych produktów trafia również do młodszych konsumentów.

Zgłaszający przekonywał jednak, że sens hasła jest inny. Nie chodzi o zaczepny komunikat wobec innych osób, ale raczej o nawiązanie do samobadania piersi i kampanii profilaktycznych. Ten kontekst okazał się kluczowy.

W sporach o znak towarowy słów nie ocenia się w próżni. Liczy się to, jak całość odbierze przeciętny odbiorca, a nie najbardziej surowa możliwa interpretacja. I właśnie tu zgłaszający wygrał pierwszy ważny etap.

Co mówi prawo o moralności znaku towarowego

Podstawą odmowy był art. 7 ust. 1 lit. f rozporządzenia 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. Przepis pozwala odmówić rejestracji oznaczenia, które jest sprzeczne z porządkiem publicznym albo z przyjętymi zasadami moralności. Brzmi szeroko, ale w praktyce nie chodzi o wszystko, co kontrowersyjne, prowokacyjne albo po prostu mało eleganckie. Urząd Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO) powinien sięgać po ten przepis wtedy, gdy znak naprawdę przekracza granice społecznej akceptacji.

Izba Odwoławcza uznała, że w tym przypadku taka sytuacja nie zachodzi. Samo słowo „boobs” jest potoczne, ale nie zostało potraktowane jako wulgarność najwyższego stopnia. Do tego całe hasło funkcjonuje także w przestrzeni publicznej jako element przekazu zdrowotnego, związanego z profilaktyką raka piersi.
To ważna wskazówka dla firm. Nie każdy odważny znak towarowy jest prawnie zakazany. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy oznaczenie jest rzeczywiście obraźliwe, dyskryminujące albo uderza w podstawowe normy społeczne.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że wygrana na tym etapie nie oznacza pełnego sukcesu. Izba nie powiedziała, że znak na pewno dostanie ochronę. Uznała tylko, że nie należy go blokować ze względów moralnych. W tle pozostały inne możliwe przeszkody, zwłaszcza brak charakteru odróżniającego i ewentualnie ryzyko mylącego przekazu.

Dlatego przed zgłoszeniem warto zrobić porządne badanie znaku towarowego. Taka analiza pozwala ocenić nie tylko kolizje z cudzymi prawami, ale też to, czy sam znak ma realną szansę na rejestrację.

Znak towarowy – komentarz rzecznika patentowego

Robert Jarzynka, rzecznik patentowy, założyciel Kancelarii Prawno-Patentowej Jarzynka i Wspólnicy

Moim zdaniem decyzja Izby Odwoławczej była rozsądna. Prawo znaków towarowych nie powinno działać jak urząd do oceniania dobrego smaku. To, że jakiś slogan kogoś peszy albo drażni, nie wystarcza jeszcze do odmowy ochrony.

W tej sprawie ciekawsze od samej moralności są inne ryzyka. Jeżeli dane hasło jest już mocno kojarzone z kampanią społeczną, może nie działać jak znak towarowy, czyli nie wskazywać pochodzenia towaru od konkretnej firmy. Konsument może odczytać je po prostu jako slogan albo komunikat ideowy.

I właśnie dlatego samo wrażenie marketingowe to za mało. Trzeba sprawdzić, czy oznaczenie naprawdę nadaje się do ochrony. W praktyce pomaga w tym prawne badanie znaku towarowego wykonane jeszcze przed zgłoszeniem.

Co spór o odważny znak towarowy oznacza dla przedsiębiorców

Dla przedsiębiorców wniosek jest prosty: odważny znak towarowy nie jest z góry skazany na porażkę, ale im bardziej gra na emocjach, tym dokładniej trzeba go sprawdzić.

  • Po pierwsze, trzeba odróżnić kontrowersję marketingową od przeszkody prawnej. To nie jest to samo.
  • Po drugie, ostrożność jest potrzebna przy sloganach, które już funkcjonują w języku albo w kampaniach społecznych. Mogą być mocne reklamowo, ale słabsze jako znak towarowy.
  • Po trzecie, znaczenie ma kontekst towarów. To, co przejdzie przy jednych produktach, może być ocenione inaczej przy innych.

Najważniejsza lekcja z tej sprawy jest taka: prawo znaków towarowych nie służy do karania za odwagę. Ma oddzielać oznaczenia dopuszczalne od tych, które naprawdę nie powinny trafić do rejestru. A to oznacza, że nawet prowokacyjny slogan może mieć szansę, o ile nie narusza podstawowych norm i rzeczywiście działa jak znak towarowy.

Rzecznik patentowy Robert Jarzynka

Spis treści:

„Prawo znaków towarowych nie powinno działać jak urząd do oceniania dobrego smaku.”

To też może Cię zaciekawić:

Spór o znak towarowy Louis Vuitton: kto wygrał?
Obelix jako znak towarowy dla broni: Sąd UE reaguje
Jo Malone i Zara: nazwisko jako znak towarowy

Rozpocznij badanie znaku już teraz

W krótkich trzech krokach podaj podstawowe informacje, które pozwolą bezpłatnie zbadać Twój znak przed rejestracją.

    Jaki znak mamy zbadać?

    Podaj szczegółowo, dla jakich towarów lub usług będzie używany Twój znak. W okienku poniżej wyszukaj odpowiedni termin, a następnie kliknij na niego, by dodać towar lub usługę do listy. Możesz dodać jednocześnie wiele towarów lub usług. Przed przejściem do następnego kroku upewnij się, że na liście znajdują się wszystkie towary lub usługi – później nie będzie można jej zmodyfikować!

    jakich produktów lub usług dotyczy rejestracja